Category: Ludzie i zasoby

ZASIĘG KIEROWANIA

Gdy już w toku wykładu dojdziemy do analizy pojąć rozpiętości i za­sięgu kierowania (4.3.1.), to zobaczymy, że pojęcia te dostarczają nam na­rzędzia myślowego, które ułatwia w praktyce wyróżnienie przedziału obej­mującego „instytucję wyodrębnioną” i tylko jedną taką instytucję. Jest to mianowicie przedział, poniżej którego (gdy schodzimy „w dół” od nad­rzędnych do podporządkowanych jednostek organizacyjnych) i powyżej którego (gdy idziemy „w górę” od podporządkowanych do nadrzędnych jednostek organizacyjnych) potencjalna rozpiętość kierowania rośnie. Ina­czej mówiąc jest to taki przedział instytucji, w którym na najwyższym stopniu hierarchii rozpiętość kierowania powinna być najmniejsza.Instytucję wyodrębnioną można też niekiedy poznać po tym, że ona to właśnie (a nie jej części ani też zgrupowanie, do których należy) prze­chodzi zwykle kolejne stadia rozwojowe, podobne nieco do stadiów, które często można wyróżnić w indywidualnym rozwoju osobnika ludzkiego:najwcześniejsze stadium wielkich oczekiwań (stadium „obiecują­cego” młodego człowieka lub nowo przyjętego współpracownika);pierwsze trudności (którym w osobniczym rozwoju odpowiada tak często występujące rozczarowanie co do rozwoju młodych ludzi i przy­datności nowych współpracowników).

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

INNE OKREŚLENIA

Inne od naszego określenie instytucji wyodrębnionej wysuwa H. A. Simon [1967, s. 68]. Określa on mianowicie jako wyodrębnioną taką in­stytucję (a szerzej i rzecz zorganizowaną), w której wzajemne oddziaływa­nia jej składników na siebie (wewnętrzne interakcje) liczniejsze od in­terakcji tych składników ze składnikami otoczenia. W rozumieniu Simona można za wyodrębnioną uznać taką rzecz, której interakcje z otoczeniem w określonej jednostce czasu są mniej liczne od jakiejś dowolnie przyjętej małej liczby e. Byłoby rzeczą godną trudu empiryczne stwierdzenie, czy — w odniesieniu do instytucji — zastosowanie tych kryteriów da­łoby rezultaty podobne do zastosowania kryteriów przeze mnie wyżej zaproponowanych i jak wielka musiałaby być np. roczna liczba odpowiednio operatywnie zdefiniowanych interakcji in­stytucji z (również operatywnie zdefiniowanym) jej otoczeniem, która by odpowiadała liczbie .

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

OTOCZENIE INSTYTUCJI

Spójrzmy na dobrze nam znany przykład instytucji wyodręb­nionej: szkołę wyższą. Tak jak każda inna instytucja funkcjonuje ona w otoczeniu przyrodniczym i społecznym. Na otoczenie spo­łeczne składają się różne inne instytucje i poszczególni ludzie.Szkoła — jak każda inna instytucja — składa się z ze­społu ludzi i zasobów, którymi się oni posługują w swym dzia­łaniu. Wspólny („instytucjonalny”) cel wewnętrzny tych ludzi mo­żemy w uproszczeniu sformułować jako urobienie umysłów stu­dentów według wzorów określonych przez Ministerstwo Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Cel zewnętrzny ujawni nam się jako odpowiedź na pytanie „po co się to robi”? Ano po to, żeby „zaspokoić zapotrzebowanie” młodych obywateli na wykształcenie, które umożliwi im spełnienie ich obywatelskich obowiązków, uzyskanie możliwie dobrze płatnych posad itp., a także żeby za­spokoić zapotrzebowanie innych instytucji istniejących w oto­czeniu szkoły na określonego rodzaju fachowców i całego społe­czeństwa, którego szkoła jest składnikiem, na określony typ ide­owo zaangażowanego obywatela.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

WYKONANIE ZADAŃ

Aby wykonać te zadania, pra­cuje w szkole personel związany z nią z reguły przez wieloletnie okresy: pracownicy naukowo-dydaktyczni prowadzą zajęcia ze studentami, a administracyjni wykonują różne niezbędne czyn­ności pomocnicze. Aby je wykonać, szkoła immatrykuluje co ro­ku — w zasadzie na krótki kilkuletni okres czasu — nowy rocz­nik studentów.Aby wykonać zadania szkoły, dziekan wyjeżdża co pewien czas do Ministerstwa, a pracownicy administracyjni odwiedzają dostawców szkoły lub szkoła przyjmuje odwiedziny przedsta­wicieli władz innych instytucji. W tym samym celu szkoła bu­duje swe budynki, nabywa i eksploatuje książki, urządzenia i aparaty naukowe. Jeżeli pominiemy tu zależność funkcjonowania szkoły od wpływu takich okoliczności zachodzących w jej „przyrodniczym” otoczeniu, jak warunki atmosferyczne, to stosunki między insty­tucją a jej otoczeniem przedstawiają się nam przede wszystkim jako wymiana energomaterii (zasobów) i informacji pomiędzy daną instytucją a niektórymi instytucjami (o zespołach w skraj­nym przypadku jednoosobowych), funkcjonującymi w jej oto­czeniu.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

POWODZENIE INSTYTUCJI

Wsku­tek tego powodzenie każdej „danej instytucji”, rozumiane jako osiąganie jej celów, zależy nie tylko od działania osób względnie trwale z nią związanych, lecz także od działania osób wchodzą­cych z nimi w bardziej lub mniej trwałe interakcje. Skoro zaś do definicji instytucji nie uważaliśmy za możliwe wprowadzić warunku trwałości (4.1.2.), to nawet ludzi włączających się w te interakcje całkiem przelotnie nie można tu pominąć. W uczelni jasno rysuje się to, że — choćbyśmy najsubtelniej’ sformułowali jej cele — dla jej „powodzenia” nie wystarczą kwa­lifikacje i gorliwość personelu dydaktycznego, konieczna jest też ze strony studentów gotowość i umiejętność uczenia się; po­trzebna jest może też pozytywna pomoc ze strony ich rodzin; nie wystarczy dobra wola personelu administracyjnego, koniecz­na jest także lojalność i sprawność dostawców i przedstawicieli instytucji obsługujących szkołę.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

WYRAŹNIE ZARYSOWANE GRUPY

Skoro zaś powiedzieliśmy, że instytucja, jako organizacja w znaczeniu rzeczowym, jest całością złożoną z ludzi i zasobów współprzyczyniających się do powodzenia tej całości (4.1.1.); sko­ro omawiając jedną z ról odgrywanych przez konflikty wewnątrzorganizacyjne, mianowicie rolę konfliktu jako stymulato­ra postępowych zmian (4.2.2.), uznaliśmy możliwość twórczego wpływu niezgodności celów; skoro za „stosunek organizacyjny” uznaliśmy wszelki stosunek części do całości, mający (pozytywne albo negatywne) znaczenie dla powodzenia instytucji [Zieleniew­ski 1967a, s. 120, przypis 61] — to musimy stwierdzić, że ex definitione w skład instytucji wchodzą wszyscy ci ludzie, któ­rych działanie w momencie bardziej lub mniej trwałych inter­akcji z innymi uczestnikami zespołu wpływa na powodzenie instytucji. W szkole będzie to więc personel zawodowo w niej za­trudniony, studenci, a niekiedy też członkowie ich rodzin, poza tym zaś — w momentach interakcji z personelem — będą to przedstawiciele np. ministerstwa, organów kontroli, dostawców i „usługodawców”.Od razu intuicyjnie zauważamy jednak, że nie jest to zespół jednorodny. Wyraźnie rysują się tu trzy grupy uczestników:  „personel”, studenci i przedstawiciele instytucji funkcjonują­cych w otoczeniu szkoły.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

TRWAŁOŚĆ STOSUNKU DO INSTYTUCJI

Pierwszą grupę cechuje największa trwałość stosunku do in­stytucji (uważamy, że im mniejsza „płynność kadr” w tej gru­pie, tym lepiej); wynagrodzenie za pracę dla szkoły stanowi z reguły główne źródło ich utrzymania; na podstawie przyjęcia i mianowania lub na podstawie umowy o praęę poddali się oni służbowemu i funkcjonalnemu kierowaniu przez właściwe orga­ny szkoły.  Druga grupa programowo przepływa przez szkołę (tu „płyn­ność” oceniamy pozytywnie); mimo istnienia stypendiów „nie- fundowanych” nikt nie powie, że student otrzymuje „wynagro­dzenie za uczenie się”; studenci „podlegają” wprawdzie kierow­nictwu szkoły, jest to jednak jakieś inne kierowanie: inna jest jego podstawa i zakres, przypomina ono raczej typ kierowania charakterystyczny dla stosunku adwokata do klienta lub lekarza do pacjenta niż dyrektora do pracownika.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

STAŁY PERSONEL SZKOŁY

Trzecia grupa związana jest ze szkołą najluźniej: w zasadzie każda „interakcja” stanowi całość dla siebie, niekiedy tylko po­wtarzalną; osoby należące do tej grupy wchodzą w kontakt ze szkołą przeważnie nie we własnym imieniu, lecz w imieniu in­stytucji, którą „reprezentują”, nie otrzymują od szkoły żadnego wynagrodzenia; nie podlegają w ogóle jej kierownictwu. Stały personel szkoły możemy nazwać jej „rdzeniem”, a „ob­sługiwanych” przez ten personel studentów oraz przedstawicieli instytucji, ze swej strony „obsługujących” szkołę — jej „krę­giem zewnętrznym”.W przykładzie tym różnica między stosunkiem pracowników jako uczestników rdzenia, do celów instytucji jako całości, a stosunkiem do nich studentów, jako uczestników kręgu zewnętrz­nego, jest niewielka i dlatego nie ma wątpliwości że uczestnicy kręgu zewnętrznego są uczestnikami instytucji. Raczej wątpliwe jest, czy warto wprowadzać rozróżnienie między rdzeniem a krę­giem zewnętrznym. Przeciwnie rzecz się ma z przedstawicielami instytucji obsługujących szkołę.

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.

INTERESUJĄCY PRZYKŁAD

Inny przykład to przedsiębiorstwo, którego rdzeń stanowią pracownicy ze „swymi” zasobami, a krąg zewnętrzny przedsta­wiciele dostawców, odbiorców, banków, urzędów. Albo spółdziel­nia, w której poza pracownikami i przedstawicielami klientów występują jeszcze członkowie zrzeszenia, niekiedy prawie rów­nie silnie z nim związani, jak pracownicy, niekiedy zaś związani z nim jeszcze luźniej niż przypadkowi klienci.Szczególnie interesujące problemy nasuwa rozważanie sytuacji takich instytucji, jak szpitale i więzienia, ze względu na sprawę rdzenia i kręgu zewnętrznego.W czasie, gdy właśnie pisałem ten ustęp niniejszej książki, w prasie codziennej przeczytałem dowcipny felieton opisujący kłopoty, jakie za- ; równo urzędnikom, jak i „łatwym interesantom” sprawia „trudny inte­resant” przez swoje „gapiostwo, niedbałe wypełnianie formularzy, zapo­minanie o potrzebnych dokumentach”. Felieton nie pozostawia cienia wątpliwości, że sprawność urzędu „obsługującego” interesantów, a więc po- I wodzenie i urzędu, i ogółu interesantów zależy nie tylko od sprawności j i dobrej woli urzędników, lecz także od zachowania się samych interesantów [Mik 1967].

Witaj na moim blogu! Nazywam się Aldona Kownacka, na co dzień prowadzę agencję reklamową bloga prowadzę w formie mojej pasji. Zamieszczam tutaj artykuły dotyczące mediów i reklamy. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do zostawienia komentarza.